Druga w nocy/ nad ranem. Na pewno s?o?ce jeszcze ?pi. Jutro rocznica odej?cia Szneki. W g?owie pustki, jak wówczas, gdy Mariusz powiadomi? o ?mierci Danki. Bezradno??, bezsilno?? i niezdolno?? do czegokolwiek, gdy my?l? o tamtym odej?ciu. Ci?gle, prawie fizycznie, dotyka mnie pustka; brak jej odczuwam. Czuj? si? ubo?szy. Jakbym by? na przystanku i oczekiwa? na autobus, który nigdy nie nadjedzie, bo zlikwidowano kurs. Czekanie na cud?
Brak mi naszych dialogów; skrzynka e-mailowa pusta. Nie znajd? tam ?adnego od niej listu, cytatu, prze?miewki, odcinka Pami?tnika Florentyny.
Pisa? na adres:Wieczno?? róg niesko?czono?ci? Mo?e dojdzie? Mog? tylko na razie zapali? wirtualn? ?wieczk?. Gdy b?d? w Sopocie postawi? znicz.[*] [*] [*]
Wczoraj w nieistniej?cym S?o?sku (wie? zosta?a wch?oni?ta przez Ciechocinek i dzi? jest ulic?) czekaj?c na uroczysto?ci siedzia?em na kamieniu i duma?em nad losem mieszka?ców tej wsi i wspomina?em Sznek?, która w taki s?oneczny dzie? umiera?a. Na zawsze jej zgon skojarzony zosta? z ko?cem wakacji. Dla dawnego belfra to czas magiczny, teraz wzmocniony przez odnowiony cmentarz wiejski i Jej odej?cie. Nag?e. Bolesne. Tyle mog?a przyda? nam rado?ci swoim pisaniem. Zapalam ?wieczk? w rocznic? [*] [*] [*]