Kasjerka z Urzędu Gminy Warlubie straciła pracę za przywłaszczenie 30 tysięcy złotych. Sprawie przyjrzy się prokuratura. To już trzeci samorząd w powiecie świeckim, w którym doszło do kradzieży.
Pieniądze znikały z kasy zapomogowo pożyczkowej. - To proceder, który najprawdopodobniej trwał dwa lata - tłumaczy Eugeniusz Kłopotek, wójt gminy Warlubie. A wszystko wyszło na jaw, kiedy jeden z pracowników złożył wniosek o pożyczkę. - Wówczas zauważono pewną wątpliwość.